niedziela, 9 lutego 2014

Sukienki niebowe


Sukienki te uszyłam już z myślą o cieplejszych porach roku.
Pierwsza z nich to wielka metamorfoza starej sukienki z lumpka,
ani nie była mojego rozmiaru, miała fatalne proporocje i odcięcie w pasie,
ale urzekł mnie piękny kolor, dobry materiał i delikatne zdobienia.


Druga to też przeróbka ... zasłony ;-)
Zasłonę skróciłam, odcięłam niektóre uszy, inne zszyłam w ramiążka,
a z tyłu dałam tylko jeden skośny szew na górze zakończony zamkiem.
Mogłam dać jej może trochę mniej marszczenia pod biustem i z tyłu,
ale i tak zostało z niej tyle materiału, że na drugą spódnicę prawie wystarczy.


Przez swój błękit kojarzą mi się z wakacjami na wsi,
a tymczasem dopiero śniegi stopniały, a i może jeszcze wrócą.


2 komentarze:

  1. Ach... się rozmarzyłam... lato.... zwłaszcza dziś jak promienie słońca grzeją twarz :-) Dobrze, że już PRAWIE ;-) wiosna :-) Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
  2. Też się rozmarzam w tym wiosennym słońcu :-) Aż chce się iść na spacer, maszerować i oddychać albo wypruć do ogrodu, coś pohakać i nieźle się zmachać ;-)

    OdpowiedzUsuń